Latanie przyszłości będzie koszmarem (w klasie ekonomicznej)

Dreamliner to współczesny cud public relation z którego współczesne hotelarstwo powinno czerpać garściami. Nie wystarczy powiedzieć, że nasz 3 gwiazdkowy hotel jest luksusowy, za takimi deklaracjami powinny stać: świetna nazwa, marketing i agencja reklamowa, która po prostu wmówi gościom, że nasz HotelDream jest luxury i basta!

Przede wszystkim nazwa Dreamliner. Jeśli coś jest jak ze snów to musi być super, nieprawdaż? Nazwa to podstawa. Tworzy markę i na jej kanwie buduje się narrację, która napędza przede wszystkim cenę (w hotelu). Po drugie warto zatrudnić blogerów i zaprosić ich do testowania, ale tylko do biznes klasy lub premium economy (w przypadku hotelu apartament + swoboda buszowania w barze). Nie zrobią nam krzywdy, są naszymi dłużnikami. Media (każde media) to miejsce z którego wypędzono prawdę i obiektywizm. Blogerka też się dostosowała do tych standardów. Dziennikarze to kompletne lenie, a ich pensje głodowe, więc wystarczą materiały prasowe z naszej agencji public relation (porządnej, która umie zrobić strategię i personel który wymyśla i doradza). Jak już mamy nasz „spójny przekaz marketingowy” to potem trzeba tylko uciszać  takich gnoi jak ja, którzy uwielbiają mieć inne zdanie.

Ostatecznie Dreamliner skończy tak jak te w Singapore Airlines.  Dreamlinery zasilą ich tanią linię Scoot (od maja będzie latał z Berlina do Singapuru), a na ich miejsce w SQ wejdzie wygodniejszy Airbus A350.  Prawdziwie luksusowa linia lotnicza nie mogła sobie pozwolić na robienie „jesieni średniowiecza” z szanownych pup swoich pasażerów (siedzenia są niebywale twarde i na locie powyżej 4-5 godzin po prostu są koszmarem, co autor przetestował na locie do Meksyku).

Poniższy komentarz na jednym z portali oceniających loty doskonale prezentuje na czym polega problem z dreamlinerami.

Everyone who travelled in the front thinks it’s great. Everyone in economy says it’s terrible. There’s a reason for that. Now look at the seat map. The front third of the plane holds 40 people. The rear 2/3 of the plane hold 220 people. Yes, it’s that bad. While the legroom is great, the already laughably narrow. If you weigh more than 77 kg, you don’t fit – don’t even try. In any of the economy seats, you will find yourself constantly negotiating with your seatmates as to whose shoulder is in whose back and for what duration. Yes, about 20% of your torso width overlaps with your neighbour. It is absolutely laughable that they think 3 adults could ever fit in this configuration. To add insult to injury, every single row in economy had at least one empty seat, so they could have easily gone 3x2x3 and given everyone more than ample breathing space. If you are independently wealthy, the front of the plane is absolutely luxurious. If you’re in economy, do yourself a favour and pick a different airline. As for the plane itself – a marvel of modern technology. It’s awesome. Simply awesome, but the seating debacle quickly overshadows the large, niftily-tintable windows and nice restrooms.

Na osłodę genialny gag-film o lataniu, stewardessach, pasażerach w Indiach (i nie tylko…) ;);)

(Proszę włączyć angielskie napisy, ponieważ jak to bywa w Indiach swobodnie miesza się angielski z hindi.)

Komentarze