Czy pracownicy hotelu mogą polubić swojego pracodawcę?

Niektórych zapewne ogarnia śmiech, czytając taki „głupi” tytuł. Polski folwark pańszczyźniany ma się dobrze, udział płac w kosztach jest rekordowo niski i na tle Unii Europejskiej wybijamy się pod tym względem in minus. Nie przeszkadza to jednak w ciągłym „opowiadaniu bajek” o tym, że ludzie są najważniejsi. Nie są.

otel666Okazuje się jednak, że są firmy hotelowe, które umieją przyciągnąć do siebie fajnych ludzi i zagospodarować ich dla obopólnej korzyści. Amerykański Forbes co roku publikuje rankig najlepszych pracodawców. Na bardzo wysokim 12 miejscu znalazała się sieć hotelowa Kimpton. To spora firma z obrotami nieco ponad 1 mld dolarów i 134 hotelami w USA. Działa w bardzo lukratywnym i przyszłościowym segmencie, który określiłbym jako „sieciowe butiki”, czyli każdy obiekt jest zupełnie niepowtarzalny i ma własną nazwę, ale wszystkie działają w ramach marki Kimpton. Gość tej marki nie ma odczucia, że jest w hotelu sieciowym (czego by raczej nie akceptował), ale indywidualnym, korzysta jednak z ukrytych możliwości większej organizacji. Kimpton stał się chyba w Stanach przykładem dla Marriotowskiego Autographa i Curio Hiltona. Marka stała się tak atrakcyjna, że w ubiegłym roku została kupiona przez Interconti, który przegapił ten super atrakcyjny segment i został na rynku z  dużymi „biz-hotelami” dla typowego „marcipan layer” z korpo biznesu.

Co jest jednak bardzo innego w human resources Kimptona, który powoduje, że pracownicy tak lubią tą firmę?

Tradycyjnie nie tłumaczę.

„Free to be me” could be the motto at Kimpton Hotels & Restaurants, where staff are not only allowed to be themselves at work, they are actively encouraged to express their uniqueness. It creates a high level of trust between managers and employees. The whole idea is to encourage staff members to use their creativity and good judgment to deliver caring, personal service to guests. Some feel pay could be better and that perks for salaried and hourly employees are unequal, but the majority of staff are proud to work for an inclusive company that truly values individualism. „It almost seems like Kimpton prefers people who are not cookie cutter or don’t fit a stereotype,” one says. „I try to let my ‚weirdness’ shine, because people here actually find it interesting.”

Upraszczając. Możesz mieć dredy do pasa, tatułaż na całym ciele i mówić lokalnym „cokneyem”, więc z przyjemnością cię zatrudnimy, ponieważ nasi zamożni goście sami są indywidualistami (tylko z pieniędzmi) i ciekawi ich takie „szaleństwo”. To jednak Ameryka, więc nasza płaca nie pozwoli ci na wejście do klasy średniej (wbrew temu co Państwo słyszeli, to tylko 20 proc. społeczeństwa amerykańskiego, kolejne 20 proc. tzw. lower-middle, czyli taka niepełna klasa średnia, więc przeciętny millenials już raczej z takich aspiracji zrezygnował).

Pamiętam wystąpienie jednego z prelegentów z Holandii na naszej konferencji inwestycyjnej wiele lat temu. Opowiadał o różnych sposobach wyróżnienia hotelu. Podał przykład hotelu w Berlinie, który zatrudniał jako pomoc kuchenną emigranta z Afryki. Facet miał tzw. „gadane” i umiał robić „show”. Doszło do tego, że codziennie o 17:00 stawał za niską ladą oddzielającą gości od strefy show cooking trzymając wielką patelnie jako gongu i wielką łyżkę, którymi oznajmiał swój króciutki występ w stylu „stand up comedy”. Była to największa atrakcja hotelu, goście i okoliczni mieszkańcy schodzili się na kawę żeby popatrzeć, pośmiać i być częścią czegoś wyjątkowego i ulotnego. Jak to się mówi „facet dawał czadu”, a hotel zbudował na tym swoją niepowtarzalność.

Nie będę narzekał jak jest w Polsce, ale czy to aby dobre, gdy pracownicy są jak wycięci z kartonu, ubrani w korpo mundurki? Myślę, że nie. Lepiej przestać przepisywać księgi standardu z hoteli sieciowych, ponieważ to żaden wzór i zacząć pisać jej elementy samemu. Wiadomo, to mega trudne, ale „folwark” dożywa swoich dni i utrzymanie pracowników oraz przyciąganie gości wymagać będzie innych metod. Chyba, że chcecie żeby niemieccy czy austriaccy hotelarze w następnych latach „skutecznie” przekonali waszych pracowników w waszym hotelu, że u nich jest inaczej i istnieje lepszy świat gdzie nowym Audi jeździ i on i jego pracownicy.

Komentarze