Dochody zawodów „napiwkowych” w USA

Kilka dni temu podałem zarobki kelnerów i barmanów w Polsce. Z ciekawości poszukałem informacji jak jest w Europie Zachodniej i USA. Póki co znalazłem informacje ze Stanów Zjednoczonych. Gdyby kogoś pognało za ocean w poszukiwaniu szczęścia to przynajmniej będzie wiedział co go czeka. W ostatnim roku co piąte miejsce pracy w USA powstało w branży kelnersko-barmańskiej.

Więc prawdopodobieństwo otrzymania takiej pracy jest wysokie. Jak więc zarabiają pracownicy w segmencie „tipowym” czyli np. bell boys hotelowi, odźwierni w kraju nieograniczonych możliwości (dla bogatych). Różowo nie jest. Ten segment pracowników nie dostał podwyżki od 1991 r. Choć dekret Obamy z 2013 r. podniósł płacę minimalną do 10,10 dolarów za godzinę to nie zmienił płacy minimalnej pracowników „napiwkowych” nadal wynosi ona 2,13 dolara za godzinę. Teoretycznie jeśli pracownik nie otrzymuje napiwków w wystarczającej wysokości np. w wyniku np. śnieżyc, sytuacji rynkowej pracodawca jest zobowiązany płacić płacę minimalną, ale jest to raczej nie egzekwowane z powodu wysokiego bezrobocia, które w statystykach wynosi ok. 6 proc. ale faktycznie jest na poziomie 15-17 proc. W lepszej sytuacji są pracownicy w niektórych stanach np. Kalifornii, gdzie płaca minimalna nawet przed dekretem Obamy wynosiła 8 dolarów (7,23 w całych Stanach przed dekretem) i obejmowała także zawody „napiwkowe”.

Powie niemal każdy, „ale w USA istnieje kultura napiwku”. Niemal obowiązkowym jest napiwek w wysokości 10-15 proc. rachunku. Z pewnością praca na Manhattanie, dużych miastach, Florydzie, Kalifornii, gdzie istnieje wiele dobrych knajp, restauracji i hoteli wspieranych przez zamożną i bardzo liczną klasę średnią kompensuje niską podstawę. Gdyby nie napiwki absolwenci studiów aktorskich nie mogliby związać końca z końcem. Jednak w skali całych Stanów Zjednoczonych pracownicy zawodów tipowych pobierają tzw. food stamps (rodzaj pomocy społecznej w postaci talonów na jedzenie średnio w wysokości 133 dolarów miesięcznie) dwa razy częściej niż inni pracownicy. Trzy razy częściej żyją poniżej ustalonego dochodami poziomu biedy.

Jeśli więc, ktoś chciałby wyruszyć do kraju nieograniczonych możliwości np. podróż po R66, staż, naukę, etc. i chciałby utrzymywać się z dorywczej pracy w zawodach „napiwkowych” to musi wybierać tylko: bogate hrabstwa oraz te w których świeci słońce. Biała skóra, zadbane zęby, „europejski sznyt” w kraju „równych szans” jest bardzo pomocny w znalezieniu dobrej miejscówki.

US_county_household_median_income_2012

Mediana dochodów gospodarstw domowych w hrabstwach w 2012 r.

 

Komentarze