Europa przygarnie każdego kto ma pieniądze

Chiny to wielka przyszłość europejskiej turystyki, która się już materializuje. W przeciągu 10 lat (2006-2016) nastąpił 3,5 krotny wzrost przyjazdów. Wygranymi tego najazdu są Brytyjczycy, Włosi i Francuzi. Na chińskim radarze jest także Praga i Wiedeń.

Nie jest to przyszłość dla nas. Chińczycy nie mają jeszcze pieniędzy ani czasu na „off the beaten tracks”, ani nie są oryginałami którym imponuje bywanie w takich krajach jak Polska, Białoruś, Rumunia (tylko niech nikt nie opowiada, że to ze względu na brak promocji, bo to nie prawda). Następne dziesięć lat pokarze, czy w ich rozkładach jazdy znajdzie się miejsce na Kraków. Oby.

Do Europy zaczęło przyjeżdżać sporo Brazylijczyków. Wynika to z tego, że tamtejsza klasa średnia to raczej europejska średnia-wyższa. 10 proc. najbogatszych konsumuje (ok. 20 mln ludzi) 45 proc. tamtejszego dochodu narodowego i ma na naprawdę luksusowe życie, a z kolei reszta jest ogłupiana karnawałem oraz piłka nożną i wegetuje w fawelach niezdolna do jakiegoś zbrojnego powstania przeciwko swoim „elito-oprawcom”.

Europa zawsze będzie azymutem dla Rosjan. Tego nic nie zmieni. Putin, sankcje, ceny ropy etc. Liczba Amerykanów w Europie faluje w zależności od siły dolara, ale jest stabilna i rośnie równomiernie. Tamtejsze społeczeństwo wchodzi nieubłaganie w „brazylijskie” buty  (tylko na wyższym poziomie), więc można się spodziewać jeszcze więcej luksusowych hoteli w Europie dla East Coast Bramins i IT-elity z Kalifornii. „Rednecks” i tak nie mają paszportów, a skuteczna telewizyjna propaganda izoluje ich od prawdy na temat reszty świata.

Egalitarna Japonia powoli przestaje przyjeżdżać do Europy. Starzy się nią nasycili, młodzi wolą ekscentryczne eskapady w dzikich miejscach świata nad wystawanie za Guccim w Galerii Lafayette.

Stary Kontynent dla reszty świata staje się powoli luksusowym i wyszukanym kulturalnie disneylandem. Oczywiście trzeba mieć pieniądze, żeby tu zawitać. Braki pracowników wywindują w całej Europie w następnym dziesięcioleciu ceny usług do poziomu spotykanego obecnie w Szwajcarii. Będzie super drogo, ale chętnych nie zabraknie. Dla każdego (dosłownie każdego) zamożnego na świecie, wyjazd (z całą rodziną) co najmniej raz w życiu do Europy to jak 11 przykazanie. Niektóre miasta wprowadzą bilety wstępu, żeby zapanować nad wakacyjnym tłumem.

Komentarze