Hotelarstwo na świecie i w Polsce w 2016 r.

Hotelarstwo stało się już dosyć dużym biznesem. 550 mld dolarów przychodów hoteli na świecie, to mniej więcej wielkość polskiego PKB. To tak jakby cała Polska pracowała w hotelarstwie i obsługiwała resztę świata. Daje to jakieś wyobrażenie o tym rynku i miejscu hoteli w światowej gospodarce.

Nie jest to pępek świata, ale w świecie, gdzie w następnych 20 latach połowa miejsc pracy jest zagrożona automatyzacją to niezłe, ponieważ stosunkowo stabilne miejsce pracy. Dla na przykład kogoś, kto nie jest orłem edukacji, lub nie ma „wsparcia” lub taty w spółce skarbu państwa.

Hotelarstwo to także świetna inwestycja. Koszty wejścia na rynek to może nie skala sklepu, czy pizzerii, ale to w końcu nie elektrownia, cementownia czy fabryka samochodów z drugiej strony nie trzeba geniuszu biznesów IT czy medycyny. Co ważniejsze efekt skali jest w tym biznesie nieduży i w dobie postępującej indywidualizacji gustów i postaw coraz bardziej ograniczany. Dlatego konkurencja dużych sieci w dobie internetu jest już trochę iluzją. Wchłonięcie Starwooda świadczy, że rynek stał się ciasny i nie dla wszystkich sieci jest miejsce. Jeśli dysponuje się naprawdę centralnie położoną działką, przemyślanym konceptem i zdolnym projektantem wnętrz (własny gust inwestora też jest ważny, żeby mógł rozumieć innowacje) to w wyższym – bardziej dochodowym – standardzie ma się przewagę nad nimi. W dużych metropoliach i miastach turystycznych deweloperzy  już „marek” nie potrzebują. Ok, jest AirBnB i to rzeczywiście w niskim i średnim standardzie będzie rosnącym wyzwaniem.

Czy coś należałoby poprawić w naszym hotelarstwie?

Hotelarstwo ma się dobrze i będzie miało jeszcze lepiej w następnych latach. Jedna sprawa jest jednak niepokojąca. Trzeba przyciągnąć publiczność do restauracji hotelowych. W takim Hong Kongu grają pierwsze skrzypce na scenie gastronomicznej. Niedzielne brunche są tam i nie tylko tam, celebracją smaków i życia. Jeśli to się w najbliższych latach nie uda, trzeba będzie inaczej konstruować pomysły na hotele. Koszty pracy zmuszą inwestorów do tego. Ten rok będzie pierwszym trudnym dla pracodawców. Latem bezrobocie spadnie do 8 proc., a Unia Europejska obiecuje zniesienie wiz dla Ukraińców i Turków. Poszukiwanie do pracy kogokolwiek to lada chwila „nowa normalność” i trzeba będzie się do niej przyzwyczaić. Najlepiej chyba dawać ogłoszenia w prasie emigracyjnej.

Na szczęście będzie 500 zł na dziecko. „Elity” (co to w ogóle za określenie i kogo dotyczy?) mówią „pińćset”. Jednak Pecunia non olet. Kwestie „polityczno-estetyczne” nie grają tu żadnej roli. 16-20 mld zł trafi i do najbiedniejszych (i bardzo dobrze, dlaczego tak późno?). Naprawdę sporo trafi także do klasy średniej wychowującej (były premier Bielecki mówił że posiada) 2-3 dzieci. Generalnie jeśli już mają dobre auto, a  raczej tak jest, to będą mogli spełnić swoje marzenia o wypoczynku. Wyższej klasy hotele wypoczynkowe oraz tour operatorzy mogą już ostrzyć zęby. „Weekendówki” do Krakowa, Pragi, Berlina (i „tygodniówki” do Bangkoku, Tokio) będą się świetnie rozwijać od jesieni.

Gospodarka będzie wspierała rozwój. Powinna trochę przyhamować w porównaniu z 2015 r. Jeśli tak się nie stanie, to znaczy, że jest zbyt dobrze i wychodzimy z typowego, przewidywalnego cyklu rozwoju ostatnich 25 lat. Trudno jednak teraz wyrokować, czy to dobrze, czy źle. Za rok będzie wiadomo więcej na ten temat. Jeśli brać kredyty to teraz. Najbardziej kosztowne i zbytkowne warto jednak spłacić przed 2022 r… Rozwój nie będzie trwał w nieskończoność, choć w koniunkturze wielu uważa inaczej. Nawet Japonia dłużej niż 25 lat nie potrafiła oprzeć się recesji. Na eksporcie marchewki i tapczanów powszechnego dobrobytu przecież nie zbudujemy. Lepiej znać swoje ograniczenia. Zatrzęsienie bawarskiej motoryzacji na naszych ulicach o dobrobycie nie świadczy, co najwyżej o własnych ograniczeniach (wszelakich) i eksporcie kapitału. Takie brnięcie w luksus już za króla Stasia skończyło się źle i na dłuższą metę źle się skończy ponownie, ale to melodia przyszłości po 2030 r.

History will teach us nothing śpiewał Sting w latach 80-tych.

153062066

There is one comment

Komentarze