Japonia od kuchni

Tak się złożyło, że po podróży po Malajach miałem przyjemność spędzić świąteczny tydzień w Kioto. Jestem fanem Japonii i samo przebywanie w tym kraju sprawia mi przyjemność, ale tym razem zimna pogoda spowodowała, że Sakura, czyli kwitnienie wiśni opóźniło się o kilka dni, co dało mi szansę na zobaczenie tego zjawiska kulturowego.

Na hanami się już nie załapałem. Byłoby jeszcze weselej, spokojni Japończycy urządzają sobie wtedy sowicie zakrapiane imprezki pod wiśniami. Zachowują się wtedy zgoła nie po japońsku.

O kulturze pisać nie będę, temat zbyt długi i skomplikowany. Kuchnia i obyczaje da się streścić w takim poście.

Uwielbiam Japońską kuchnię z prozaicznego powodu. Zapominasz o wzdęciach i puszczaniu bąków. Z jedzeniem w Japonii jest jak z kawą we Włoszech, zawsze jest OK. Okonomiyaki, udon, shabu shabu, yakitori, tempura, sushi i wyśmienite kaiseki dla koneserów z grubym portfelem. Narzuca się od razu porównanie ze „wspaniałą polską kuchnią” – grepsem który chyba ukuli specjaliści z Lidla i Biedronki, dla skuteczniejszego drenowania portfeli lokalnej publiczności. (Element patriotyczny też w tym przekazie chyba jest istotny. Co prawda noblistów, międzynarodowych marek i nowoczesnych technologii w Polsce nie uświadczysz, ale przynajmniej kobiety piękne i jedzenie wyborne.)

Pobyt w Japonii z takich marzeń leczy. Już we włoskim supermarkecie moja wiara w polską żywność została nadwątlona pokazem tamtejszej jakości. W Japonii kompletnie runęła. W Polsce nie jest wybornie, jest nędznie, bardzo nędznie. Nie będę się odwoływał do przykładów restauracyjnych, to nie jest potrzebne.

Każdy zna typową trójkątną kanapkę ze stacji benzynowej, można je już  kupić także w niemal każdym supermarkecie. W Japonii także są popularne.

756fff55b3818f6d1d8ea82dcb441ae0

Wyglądają apetycznie, zapewniam, że po ich posmakowaniu już nie będziecie chcieli wziąć do ust „wspaniałej polskiej kanapki”. Trafi do kategorii „niejadalnego ścierwa”.

Jak oni to robią? Czyżby właściciel biznesu naprawdę myślał o kliencie. Robienie najlepszych kanapek postawił sobie za punkt honoru? (w Japonii samą konkurencją nie wyjaśni się tej wszechogarniającej wysokiej jakości praktycznie we wszystkich sferach życia).

Jakość to jedno. Innowacyjność to drugie. Na zdjęciu w prawym górnym rogu możecie zobaczyć kanapkę z bitą śmietaną i truskawkami. WTF zakląłem gdy ją zobaczyłem. Oczywiście kupiłem. Taka kanapka potrafiłaby rozjaśnić najbardziej pochmurny dzień. Z uznaniem pomyślałem, że polskie biznesowe „januszkowo” nigdy by na to nie wpadło. Sooo f….goooood i to tylko za około 6 zł.

p09-itoh-straw-a-20160326

Jak oni potrafią tak kreować rzeczywistość wokół siebie, także biznesową. U nas niemal każdy chce robić tak jak konkurencja, a tutaj kanapek z truskawkami się komuś zachciało.

Odpowiedź przyszła w czasie powrotu samolotem. Leciałem na wypasie. Emiratem z Osaki do Dubaju. Ich system rozrywki ICE jest intuicyjny i przebogaty. Po skosie Japonka rozłożyła się wygodnie i niemal od startu zaczęła oglądać filmy…dokumentalne. 10 godzin. Niedaleko dwóch arabskich 40-50 latków żywo komentowało kolejne kreskówki. Maniek z Epoki Lodowcowej szalał po ekranie. Zapewne Mańka z kreskówki już oglądaliście lub dopiero zobaczycie ze swoimi dziećmi. Macie jednak znajomych, którzy oglądają filmy dokumentalne? Ja w takich wysokich rejestrach się nie obracam i z takim ostentacyjnym luksusem nie mam styczności na co dzień.

Jak ciekawym trzeba być świata żeby oglądać dokumenty przez 10 godzin! Japonka wykorzystała lot na spotkanie z tym, z czym na co dzień nie miała styczności. Jeden z filmów przykuł moją uwagę szczególnie, był wręcz hipnotyczny. Oglądało go sporo osób w samolocie. Film „Dancer” opowiada o życiu kogoś niezwykłego, ukraińskiego tancerza baletowego Sergieja Połunina.

Balet to coś co nie było na moim radarze. Nie rozumiałem o co w tym chodzi, dopóki w drodze z Dubaju do Warszawy sam nie obejrzałem tego dokumentu. (Proszę się nie bać to Big, Big Wow! Ogląda się samo, a potem będziecie jeszcze szukać biletów na tego faceta)

Sprawdziłem także co oglądają Polscy w samolocie, bo to zawsze świetna okazja do wybadania trendów, potrzeb w społeczeństwie i ogólnie „stanów umysłu”, wszak przekłada się to na produkty także hotelowe. Najczęściej mapę lotu. Najbardziej poszukiwany był alkohol, którego w podniebnym Emiracie nie żałują.

No cóż, jeśli się jest tam mało ciekawym świata, to o kanapkach z truskawkami mowy być nie może, o jakichkolwiek innowacjach także.

Komentarze