40 pracodawców czeka za bramą

Skrócenie wieku emerytalnego to chyba nie był dobry pomysł. Bezrobocie w grudniu liczone wg. standardów międzynarodowych (BAEL), czyli aktywnie szukających pracy spadło do 5,9 proc., co przekłada się się na ok. 1 mln potencjalnych pracowników. Liczba wakatów osiągnęła 100 tys.

W tym roku zamiast ok. 260 tys. osób opuszczających rynek pracy na emerytury będzie 530 tys. z ok. 16,5 mln pracujących. Latem tego roku zacznie się rywalizacja o pracownika. Jeszcze w tym roku możemy spodziewać się, że zaognienie walk we wschodniej Ukrainie przyciągnie do nas młodych Ukraińców uciekających przed poborem do wojska. Jednak Ukraińcy to ostatni duży rezerwuar pracowników w Europie.

Niemiecki przemysł mający doskonale świadomość, co do wartości pracowników z ostatniej fali emigracji z Bliskiego Wschodu naciska rząd w Berlinie na zniesienie wiz dla nich. Gruzini już otrzymali ruch bezwizowy. Rozmowy z Ukraińcami wskazują, że raczej nie będą chcieli zostać w Polsce. Przy takim poziomie pensji nie mamy co liczyć na ich lojalność.

Konieczne będzie sięganie do rezerw w kraju. One są. Trzeba tylko je zmotywować…co tu dużo mówić polityką kija i marchewki.

Nie tylko zresztą w kraju. Polacy w Wlk. Brytanii to nie jest generalnie sukces. To z jednej strony brak problemów z zaspokojeniem potrzeb życiowych i wakacje w Hiszpanii dwa razy do roku, ale z drugiej świadomość pułapki ze względu na samotność, niski status społeczny w społeczeństwie klasowym i „soft rasistowskim” (przykry efekt polityki Multikulti, gdzie wszyscy w głębi ducha nienawidzą się nawzajem) oraz niemożność zbudowania przyszłości poprzez pracę na minimalnych stawkach i kosmicznych kosztach mieszkań.

Polski recepcjonista w londyńskim hotelu powiedział mi, że Polacy wróciliby do kraju gdyby dostali 4 tys. zł na rękę. To za dużo odpowiedziałem, ale 3 tys. zł jest realne lada chwila. Polaków szczególnie z Londynu nie należy absolutnie skreślać. Oni za 1500 funtów mogą się dobrze bawić, ale zbudować przyszłości już nie. Za 3,5 tys. zł w Krakowie chyba tak. Czy 3,5 tys. netto to za dużo? Trzeba tylko tak zorganizować biznes i własne zapędy konsumpcyjne, aby to było realne.

dfrt

Polska nie może już sobie pozwolić na kolejną emigrację, dlatego nie obejdzie się w przyszłości do bardziej nieprzyjemnych dla wielu pracodawców decyzji, opierających biznes na niskich marżach i eksploatacji pracowników poprzez niskie płace. Takie biznesy będą musiały być zamykane, aby utorować drogę dla bardziej wydajnych i lepiej płacących. Zbiory owoców, nisko przetworzona produkcja, ale także hotele, które zatrudniają zbyt wielu pracowników w stosunku do liczby pokoi, lub mają zbyt rozbudowany biznes w stosunku do możliwości rynku pracy np. zamknięty hotel Nafta w Krośnie.

Dywidenda boomu urodzin lat 80-tych po prostu się skończyła, wraz z nią proste biznesy. Nic już nie będzie takie jakie było, także w biznesie.

Komentarze