Od czego zaczyna się budowa hotelu?

W Polsce znam takie przypadki, że inwestycja rozpoczęła się od wydania 800 tys. zł na projekt hotelu, bez posiadania żadnych gwarancji bankowych, badań rynkowych. Hotel od kilku lat czeka na realizację. To dosyć ekstremalny przykład pewności siebie.

Znalazłem jednak zupełnie inny, który w Polsce chyba nie miał odpowiednika. Inwestor norweski postanowił zamiast wykładać od razu kolosalne pieniądze, zacząć od poznania opinii na temat swojego pomysłu hotelowego, poprzez zaprezentowanie jego wizji marketingowej.

Mam tylko kilka elementów tej układanki, ale nazwa (najtrudniejszy i najbardziej wymagający element) oraz plakat są po prostu świetne. Zobaczymy czy hotele powstaną, ceny ropy spadły, ale banki norweskie zapewne duszą się od nadmiaru gotówki. Na Puro w Polsce pieniądze się znalazły.

Oaza w środku miasta, dobre. Naprawdę dobre.

Trzeba przyznać, że Norwegowie deklasują nas w tworzeniu hoteli, nic dziwnego są częścią zachodniego świata i świetnie rozumieją potrzeby zamożnych społeczeństwa zachodnich, czego nie można powiedzieć o nas. Ciągle liżemy ten cukierek przez szybę. Do tworzenia zaawansowanych produktów potrzebni są wymagający klienci, goście. U nas jest ich bardzo, bardzo niewielu, aczkolwiek 13 mln noclegów gości z zagranicy pozwala już na budowanie fajnych konceptów. No tak, ale Norwedzy rozumieją ich lepiej. Koło się zamyka.

a

Projekt: Victoria Hernández, Madryt.

 

Komentarze