Tyle zarobisz pracując w brytyjskim hotelu i restauracji

Hotele w Wlk. Brytanii to jeden z najchętniej zatrudniających Polaków pracodawców na wyspach. Płace są tam znacznie, znacznie wyższe niż w Polsce i to nie tylko w Londynie. Coroczny raport płacowy z brytyjskiego rynku hotelowego i restauracyjnego sporządzony przez firmę Berkeley-Scott dobitnie to potwierdza.

Flag_-_Union_Flag

 

Dyrektor hotelu w Londynie może liczyć na minimum 50 tyś. funtów rocznie. Średnia jednak wynosi 85 tyś. funtów. Manager F&B to odpowiednio 25 tys. i 38 tyś. funtów.  Na mniejsze pieniądze może liczyć personel liniowy, menadżer restauracji może liczyć na minimum 20 tyś. funtów rocznie, przy średniej 27 tyś. Recepcjonista tylko na 15 tyś. przy średniej wynoszącej 18 tyś. Pensje poza Londynem są nieco mniejsze, ale trzeba pamiętać, że koszty życia są tam o około 30 proc. niższe, więc suma summarum może to być atrakcyjniejsze.

Restauracje także płacą nieźle. Menadżer restauracji zarabia minimum 25 tyś. funtów. Średnia jest znacznie wyższa i wynosi 38 tyś.

Cały bardzo wyczerpujący raport płacowy można zobaczyć na Berkeley-Scott hospitality&leisure survey 2013

There are 2 comments

  1. Andrzej

    Oczywiście warto takie informacje podawać otwarcie. Ale to drażni i powoduje obłęd w myśleniu u wszystkich, tak właścicieli, pracowników szczebla kierowniczego jak i pracowników liniowych.
    A dlaczego??? hotele w Europie mają inne obłożenie bo i inny jest poziom finansowy życia mieszkańców, inne przyzwyczajenia. Ceny nie szokują a wybór obiektu hotelowego czy restauracji zależy od portfela Klienta. Rzeczą normalną jest zanocowanie w hotelu jak jedzie się w odwiedziny do rodziny czy znajomych do innej miejscowości. U nas urlopowicz jedzie ze Szczecina do Krynicy-Zdroju na narty, 900km ciurkiem. Dobrze jeżeli w trasie zje w restauracji całą rodziną obiad. Ale najczęściej o kanapkach i gorącej herbacie w termosie. Czasem trochę zostaje na pierwszy dzień w hotelu. Nie ironizuję tego ale Anglik zatrzymałby się np. we Wrocławiu, odwiedził znajomego lub obejrzał Panoramę Racławicką i na Rynku zjadł obiad, następnie przenocowałby w hotelu i ruszył w dalszą drogę. Czteroosobową rodzinę kosztowałoby to od 800zł drożej za urlop a biorąc pod uwagę drogę powrotną to ok. 1,5 tys. To jeszcze naszemu społeczeństwu daleko do tego. Zatem, skoro ten klient nie zatrzyma się w tym Wrocławiu to i hotelarz czy restaurator nie sprzeda swojej usługi i nie zatrudni pracowników i nie zapłaci jak w Anglii. W uzupełnieniu mojego wywodu podam wskaźnik obłożenia średniorocznego 13 tys łóżek gościnnych w Krynicy-Zdroju, który wyniósł w 2012 i 2013r. tylko nieco ponad 22%. Są oczywiście tego przyczyny tak obiektywne jak i zawinione ale to fakt. W Polsce jest boom na budowanie hoteli, rekonstruowanie dworków, w wysokich standardach, doskonale wyposażonych i w cenach usług na poziomie światowym. A efekt jest taki, że sprzedaż hula na Grouponach i Gruperach za pół ceny minus 50% prowizji dla tych ostatnich, obecnie już ta prowizja zmalała dwukrotnie. Nawet już Booking.com, HRS, Trivago, wyparci przez te pijawki zaczęły oferować usługi luksusowych hoteli ze zniżką do 78%!!!!!!!!!!! Skandal nawet jeśli jest to chwyt reklamowy. Nie dosyć, że nasz rynek jest jeszcze słaby to już został zdewastowany. Zresztą za własną naszą zgodą.
    H3*

    1. Zbyszek Bugaj

      Moim zamiarem jest publikowanie informacji ważnych dla hotelarzy. Co zrobią z taką informacją… to już ich wybór. Pracownicy doskonale zdają sobie sprawę z rzeczywistości jaka panuje w Polsce. Jeśli chcą zmaksymalizować swój dochód to zapewne wielu z nich wybierze pracę w Wlk. Brytanii. Co do nadmiaru inwestycji. Od wielu lat namawiamy hotelarzy, żeby każdą inwestycję poprzedzali badaniem rynku, studium wykonalności ponieważ rynek hotelowy w Polsce jest hiper konkurencyjny. Jednak tylko naprawdę duże inwestycje takie badania robią. Na brak wyobraźni wielu inwestorów nic nie można poradzić.

Komentarze