Tylko w Indiach, na szczęście

ITC-Grand-Bharat Myślałem, że będąc w Indiach kilkakrotnie, coś wiem o tym kraju. Jednak otwarcie tego hotelu-pałacu dla współczesnych maharadżów, czyli tamtejszego biznesu udowadnia, że co najwyżej znam je jako turysta. Ten hotel, jak i hasła go reklamujące wiele mówi o współczesnych Indiach. Najpierw jednak o hotelu.

Jak Państwo widzą to nie hotel, to nowe wcielenie tradycyjnych świątyń hinduistycznych. To de facto wioska wakacyjna, w której goście mogą zapomnieć, że poza jej granicami jest morze nędzy. Hotel należy do sieci Luxury Collection zarządzanej przez Sheratona. Ceny za dzień zaczynają się od 27 tys. rupi (1500 zł, średnia pensja w Delhii to 350 zł).  Hotel nie ma osobnej strony internetowej. Trudno też o jakiekolwiek zdjęcia. Jestem przekonany, że przeciętny hindus nie dowie się o zbudowaniu tego hotelu, który powstał w Gurgaon, luksusowej enklawie w pobliżu Delhi w, której mieszka wąska elita tego kraju należąca do klasy średniej i wyższej (cała klasa średnia to około 30 mln ludzi ok. 2 proc. społeczeństwa).

India

Bardzo ciekawe są hasła reklamowe promujące hotel: „Tribute to glory of India” (hołd chwale Indii), „Responsible Luxury” (odpowiedzialny luksus!!!?). Słowo responsible odmieniane jest na wiele głosów. Ciekawym hasłem jest to mówiące, że możesz odpoczywać w luksusie dla siebie i dla planety („Indulgent luxury for you and the planet” !?). Sprawia to wrażenie, jakby sami inwestorzy czuli zażenowanie całym tym przepychem, szczególnie przed gośćmi zagranicznymi. Tamtejsza klasa rządząca i biznesowa dawno jakichkolwiek skrupułów w stosunku do społeczeństwa się pozbyła. lux4185gr_156317_xx

To oczywiście nie jest miejsce na sprawy nie związane z hotelarstwem. Jeśli ktoś jest jednak zainteresowany kawałkiem dobrego dziennikarstwa i prawdziwym obrazem tego kraju (zachód też zaczyna otwierać oczy). Artykuł w New York Times Rewiev of Books.

Komentarze